Często słyszę pytanie jak śpią nadpobudliwe dzieci. No co za pytanie! Przecież nie jak jakieś nietoperze w jaskini do góry nogami! Może to komuś wydawać się dziwne ale normalnie, w łóżku. Przynajmniej tak sądziłam dopóki spędzaliśmy noce w domu. Moje dzieci mają łóżko piętrowe. Z racji częstych nocnych odwiedzin toalety, Bibich śpi na dole. Z jednej strony ograniczony drabinką, z drugiej biurkiem. Nie jest to zabieg celowy, po prostu układ pokoju nie pozwala na inne ustawienie. A że jest zbawienne okazało się dopiero poza domem, w hotelu. Każdy z nas miał tam osobne łóżko, z szafką nocną obok. Bez  innych ograniczeń. I co? Trzy razy zostałam obudzona łomotem, z jakim Bibich spadł z łóżka. Dwa razy sama go budziłam bo klęczał na podłodze z głową na łóżku lub odwrotnie – ciało na łóżku, głowa wraz z poduszką na szafce nocnej. Raz pomylił balkon z toaletą, raz szafę rozsuwaną też z toaletą, na szczęście w obu przypadkach zdążyłam go powstrzymać. Oczywiście żadna z tych akcji nie zakłóciła mu snu. Odporny jest, fakt. Spaść ze swojego domowego łóżka zdarzyło mu się potem tylko raz, prawie nie wydając z siebie dźwięku poza oczywistym plaskiem o podłogę. Nawet nie zapiszczał, wszedł pod kołdrę i spał dalej. Za to ja rankiem wydałam całkiem głośny wrzask. Ich pokój wyglądał jak po ataku seryjnego mordercy. Pół kołdry, piżama i twarz Bibicha była we krwi. Okazało się, że upadł na nos i nawet nie zauważył, że leci mu krew. Twardziel! Teraz jednak co wieczór pilnuję aby biurko stało jak najbliżej łóżka. Bo mi jeszcze niebieską kartę założą za znęcanie się nad dzieckiem.

Share: