Jak często nie robisz czegoś, co ci się marzy bo nie masz czasu? Ile razy padałaś na twarz wieczorem a i tak miałaś wrażenie, że nic nie zostało zrobione? Też tak miałam, dopóki nie zastosowałam w praktyce porad Pani Swojego Czasu.

Pytacie mnie, jak dawałam radę łączyć dwa etaty, ogarnianie domu, dwójki dzieci i wolnego czasu. Nie było łatwo, to prawda. A nawet cholernie trudno zważając na to, co działo się w tym roku w oświacie i w mojej szkole. Zaliczyłam psychiczny dołek i przestałam sobie radzić. Zrozumiałam, że czas zrobić coś ze swoim życiem. Poszukałam pomocy u specjalistów w realu ale i w sieci – i tu pomogła Ola Budzyńska (o tu!).

Jak? Czytając jej bloga zrozumiałam, że nie muszę być Perfekcyjną Panią Domu i Perfekcyjną Mamą. Jeśli nie podzielę obowiązków i odpowiedzialności za nasz dom pomiędzy domowników to długo już nie pociągnę. W końcu najmłodsza już nie jestem 😉 Co zatem zrobiłam? 

Sprzątanie

Niestety, w sprawie estetyki Rimaj i ja bardzo się różnimy. Ja lubię jak jest czysto, on nieszczególnie. Denerwuje go jak wpadam w amok sprzątania ale nic nie zrobi w kierunku zmniejszenia chaosu wokół siebie. Drodzy panowie, czy wy też macie czarodziejskie krzesło, które zmienia się w szafę i mieści ciuchy z całego tygodnia? W likwidacji tego składziku nic się niestety nie dało zrobić bo nawyk, to nawyk. Cholera.

Ale za to doszliśmy do kompromisu w sprawie podziału obowiązków w wolne dla niego weekendy. Jeśli ja sprzątam to on gotuje. I na odwrót. Plus łazienka, która należy tylko do niego.

Dzieci natomiast sprzątają swój pokój. Za rzadko, moim skromnym zdaniem, ale to ich pokój, lubią (delikatnie mówiąc) rozpierdziel – to niech mają. Czasami wkraczam tylko i wychodzę jak z Ikei, niosąc ręcznik, dwa kubki, talerz i trzy łyżki. Nawołuję też do opamiętania kiedy obawiam się, że za chwilę wkroczy tam sanepid a piasku na podłodze jest więcej niż na Saharze. Ale już tam NIE SPRZĄTAM!!! To ich królestwo, niech ogarniają.

Zakupy

Robimy je na zmianę – okazało się, że nagle Rimaj doskonale wie czego w domu brakuje i bez GPSa trafia do sklepu a w sklepie na odpowiednie półki. Da się? Często zakupy ogarnia też Miśka. Z Bibichem wolimy nie ryzykować bo często wydaje całą kasę, którą dostanie – „bo przecież została reszta, maaaamo”.

Gotowanie

Tu nie było czego zmieniać – Rimaj gotuje lepiej ode mnie i gdy ma wolne (a pracując w systemie zmianowym ma go całkiem sporo) to on gotuje obiady. Teraz pomaga też Miśka – obierze ziemniaki lub przygotuje półprodukty.

Pranie i prasowanie

Pranie robię ja – bo lubię. Miśka też już umie, na kolonie sama wszystko wyprała. Gorzej z Rimajem – nie rozumiem jak można umieć przeinstalować komputer a nie ogarniać pralki. Za każdym razem muszę sms-owo instruować, szok i niedowierzanie 😉 Jeśli chodzi o wywieszanie, to wolę zrobić to sama bo potem NIE MUSZĘ PRASOWAĆ! A prasować nienawidzę! I nie prasuję! No chyba, że muszę, bo wielkie wyjście albo coś jest naprawdę bardzo pogniecione. Jeśli nie – olewam. Jak sobie przypomnę jak kiedyś traciłam godziny na prasowanie gór ubrań, które i tak gniotły się w szafach… STRATA CZASU!

Pies

Wychodzenie z psem to wyłącznie obowiązek dzieci – my wychodzimy z Czarną Mendą tylko w nagłych przypadkach. Ale i tak codziennie słyszymy ich kłótnie, kto teraz ma iść a kto już był itp. Norma!

Gdy już zrozumiałam, że naprawdę nie muszę wszystkiego robić sama i odpuściłam to, że czasem podłoga jest brudna, talerz nieumyty a na półce warstewka kurzu, nagle znalazłam czas na książki, netflixa i inne przyjemności. Zaczęłam też planować swój czas i czynności, które mam zrobić w danym dniu bądź tygodniu i eliminować te, które może zrobić ktoś inny. Do tej pory robiłam to pobieżnie i w głowie, teraz zaczęłam na papierze. Poukładało mi to dzień, nie musiałam już obsesyjnie o czymś myśleć, żeby tylko nie zapomnieć. I nagle znowu miałam czas na to, co ważne.

Po wakacjach czeka mnie chwila próby – urlop zdrowotny. Mam na niego dużo planów – spisanych! I mam nadzieję, że chociaż część uda się zrealizować. Mam swoje cele i będę je osiągać. Pomału, tip-topami, ale wytrwale.

Będziecie trzymać kciuki?

Share: