… najpierw nie zrobiłabym absolutnie nic poza pławieniem się we własnej zajebistości. Później odtańczyłabym dziki taniec radości a następnie zaczęłabym typowe życie faceta. Rano podążam do pracy, przyznam – ciężkiej, ale przynajmniej nie muszę w niej myśleć non stop o domu i co na obiad zrobić. Po ośmiu godzinach wracam w domowe pielesze. No dobra, w przypływie dobroci w drodze powrotnej kupię chleb i mleko. I nareszcie czas dla mnie. Poczekam sobie grzecznie na obiad, grając w Fifę. Albo w czołgi. Albo nie, dziś Lara! Usiądę sobie wygodnie przed tv, nałożę słuchawki i będę grać z godzinkę. Z przerwami oczywiście, bo przecież kobieta wróci z pracy i trzeba się dowiedzieć, o której obiad będzie bo trochę głód mi już doskwiera. No naprawdę nie wiem po co ona tyle dźwiga, po co tyle zakupów? Aaaa, niedziela niehandlowa była to i lodówka prawie pusta jest. I co ona tam mówi? Jakie brudne naczynia? Przecież to tylko patelnia po wczorajszej jajecznicy, kubki po kawie i herbacie i jeden talerz. Przecież umyję, po co narzeka? I że kurz jest? Mi nie przeszkadza, a jak jej tak to niech sprzątnie albo pomoc zatrudni. Ok, obiad zjedzony, czas na drzemkę. Ale dlaczego te dzieci tak hałasują, czego one znowu chcą? Matma? Idźcie z tym do mamy. Zajęta? Trudno, zróbcie sami. Zwariować można, ciągle czegoś od człowieka chcą. Ej, czego ona mnie z kanapy przegania, minęło dopiero parę minut. Co, dwie godziny? A to teraz mogę sobie zasiąść w fotelu i Netflixa pooglądać. Nie, oczywiście nie mogę, bo komuś się na rozmowę zebrało. Ale że co? Brodzik nie obudowany? Przecież dopiero dwa lata od remontu minęły! A półka się przekrzywia? Kupiłem już śrubki, czego ona chce, w wakacje ją przecież montowałem. I jakie ubrania? A te na krześle. Co z tego, że mamy szafę jak najłatwiej brać je z krzesła. Albo z fotela. No dobra, chyba jest trochę zła. Przytulę ją, to może jej przejdzie? Muszę się przecież wyspać przed kolejnym pracowitym dniem.

Mężczyzna z wpisu jest tutaj zbiorem cech, nie reprezentantem jednej osoby. Myślę, że każda z was odnajdzie w nim elementy żywcem wyrwane z zachowania swego partnera.  A Wy, drodzy mężczyźni, może wyciągniecie wnioski i zmienicie choć trochę to, co wymaga zmiany. Na przykład obudujecie wreszcie ten brodzik! I wiem, że nie jest z Wami aż tak źle, bo jesteście już bardziej pomocni niż byli Wasi ojcowie. Ale do prawdziwego podziału obowiązków to jeszcze daleko. I nigdy nie zrozumiem jak można bez problemu przeinstalowywać kompa a nie umieć włączyć pralki!

Na koniec jeszcze tylko szybkie przypomnienie – Kayah!

Share: