Lord Kruszwil to przy Bibichu pikuś. Serio. Wiele dziwnych rzeczy można po moim synu oczekiwać ale tego, że zostanie prekursorem czelendży na youtubie to nawet ja nie przewidziałam. Pewnego sobotniego przedpołudnia Bibich wybiegł z łazienki tocząc pianę z jamy gębowej, niemal jak pies z wścieklizną. Przy każdym oddechu puszczał z ust bańki. Oczywiście, umierałam ze śmiechu. Przez jakieś pół minuty dopóki nie uświadomiłam sobie, że zostawiłam na pralce kapsułki do prania. Z wizją wyżartego przewodu pokarmowego, znikającego żołądka i poważnych obrażeń wewnętrznych kazałam mu dokładnie płukać buzię. Przez jakąś wieczność.  Na szczęście okazało się, że  tylko przegryzł kapsułkę ale jej nie połknął – „bo była ohydna w smaku”. Większość wypluł ale resztka wystarczyła, żeby zamienić go w żywą maszynę do puszczania baniek. Nagadałam mu jeszcze, że teraz za każdym razem jak puści bąka to poleci bańka. Płakał i zawodził przez pół godziny a potem co chwilę biegał do łazienki sprawdzać czy nie lecą. Nie leciały. Szkoda.

Po jakimś czasie na youtubie zaczęły pojawiać się filmiki, na których podobno zdrowi na umyśle młodzi ludzie z własnej woli przegryzają takie kapsułki. Kurna, mogłam nagrać Bibicha, bylibyśmy Wardęgą! Jednak coś nad nami czuwa bo mógł jakiegoś blue whale’a  czy momo wymyślić!

Swoją drogą napis na opakowaniu kapsułek do prania „Trzymaj z dala od dzieci” jest głupi. No chyba sobie żartują! Dlaczego tylko od dzieci? A od nastolatków to już nie? One dla tak zwanej „beki” potrafią być mniej myślące od dzieci. Wystarczy przejrzeć youtuba.

Share: