Tak, potwory istnieją. Możecie się o tym przekonać w każdej chwili swego życia, kompletnie z zaskoczenia. Tak, jak ja. Ale najpierw mam pytanie. Pamiętacie te chwile w dzieciństwie, kiedy po dużym deszczu każda kałuża była wasza? Nieważne, że nie miało się kaloszy, boso też było fajnie. Najlepszą zabawę mieliśmy na podwórku, gdy studzienka wylała i robił się prawdziwy wielki staw, wody było do kolan. Cudowne lata!

W zeszłym roku, latem, też bardzo napadało. Osiedlowy plac zabaw był właśnie remontowany i nawierzchnia była bardzo nierówna i dziurawa. Siedziałam sobie spokojnie w domu oglądając Supernatural, gdy usłyszałam na korytarzu głośne kroki połączone z odgłosem chlupania. Brzmiało to jakby Godzilla wracała z basenu. Nagle otworzyły się drzwi i zobaczyłam diabła. Dosłownie. W progu stała postać, cała czarno-brązowa. Na czymś co chyba było twarzą odznaczały się tylko białka oczu. Stało to coś w drzwiach a na podłogę skapywała z niego brązowawa maź. Już otwierałam usta do krzyku, bo pomyślałam, że właśnie zwizualizował mi się tutaj golem*, którego dopiero co widziałam w serialu. I nagle to coś przemówiło:

– Mama, pływałem w kałuży. Fajnie było.

Tak, mój mierzący sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu syn postanowił popływać w kałuży. Z jego lakonicznego opisu wynikało, iż pływał w niej na brzuchu. I nawet nurkował! Tajemniczą mazią okazało się być błoto, które przykleiło mu się wszędzie. O ubraniach nie wspomnę! Wstawiłam go tak jak stał pod prysznic, gdzie spędził jakieś 15 minut próbując się doczyścić. Dobrze, że nie słyszeliście, co powiedział Rimaj, kiedy okazało się, że musi przepychać odpływ.

 

* Golem to taki niezbyt miły gość – tu poczytacie więcej https://pl.wikipedia.org/wiki/Golem

 

Share: